Rozświetlenie z mineralnymi faworytami od MAC

Myślę, że już zdecydowanie minęła moda (której nigdy nie była zresztą zwolenniczką) na mocno matową skórę, gdzie nic nie ma prawa połyskiwać, a skóra jest gładka, niczym alabaster. Teraz w makijażu liczy się naturalność, oszczędność i delikatność, bo makijaż ma podkreślać rysy, a nie zakrywać nam twarz, czy przytłaczać nasze oblicze. Tak więc triumfy popularności święcą kremy BB, CC, tudzież lekkie podkłady i korektory rozświetlające, czy rozświetlacze na twarz. Bo wszak wiadomo, że umiejętnie zaaplikowany, dyskretny błysk potrafi wyeksponować np. ładne kości policzkowe, zgrabny nos, powiększyć usta, czy rozjaśnić spojrzenie. Na szczęście, więc dzisiaj możemy znaleźć w ofercie praktycznie każdej szanującej się marki kosmetyków kolorowych pozycję, która ma w swojej nazwie coś związanego z rozświetlaniem.  Sama mogę powiedzieć, że zjadłam zęby na rozświetlaczach, przetestowałam ich wiele i mogę szczerze powiedzieć, że to wyjątkowo kapryśny kosmetyk. Aby polubić się z rozświetlaczem, trzeba naprawdę natrafić na ten jedyny ideał i tak było w moim przypadku z rozświetlaczem  Soft & Gentle marki MAC. Ten kosmetyk razem z równie ślicznie połyskującymi wypiekanymi cieniami MAC (o których będzie mowa w dalszej części wpisu) skradł moje serce.

20160114_143443

Posiadam najbardziej chyba popularną wersję tego rozświetlacza w kolorze „Soft & Gentle”. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam kolor w opakowaniu, pomyślałam, że to taka ekstremalna wersja rozświetlenia, zdecydowanie nie dla mnie. Kolor wydał mi się ciemny, przypominający jasny bronzer, za bardzo błyszczący. Jednak już po przeciągnięciu pędzelkiem na skórze ten rozświetlacz stał się moim absolutnym faworytem.  Produkt idealnie stapia się z kolorem mojej skóry, nie ma efektu brązowienia, a jest lekkie morelowe ocieplenie skóry. Pomimo, że ten kosmetyk posiada dużo drobinek, to na skórze są właściwie niezauważalne, a mamy subtelną taflę połysku, bez efektu perły, którego osobiście nie znoszę.

 

20160114_143413

Najlepszy efekt osiągam nakładając rozśswietlacz pędzlem typu duo fiber ale z rzadkim, niezbitym włosiem. Wtedy można nanieść delikatną jedną warstwę kosmetyku, co daje subtelny dzienny efekt. Choć w moim odczuciu ten rozświetlacz szczególnie pięknie wygląda w sztucznym świetle, więc polecam go także na specjalne okazje:-) Upodobałam go sobie także w roli cienia. Nałożony zbitym pędzelkiem grubszą warstwą na powieki sprawia, że mam cudownie połyskujący brzoskwiniowy cień na powiekach. Jedynie nie przepadam za nakładaniem Soft & Gentle na łuk brwiowy, bo tu znacznie lepiej spisują się chłodne, mniej drobinkowe produkty. Jest do tego trwały, a jego wydajność sprawia, że starczy na lata.

 

20160114_143659

20160114_143738

20160114_143757

Odkąd posiadam ten rozświetlacz nie potrafię sobie wyobrazić zwykłego dziennego makijażu bez użycia Soft & Gentle. To taka moja przysłowiowa kropka nad i, mały pomocnik, który upiększa i ożywia każdy makijaż.

Drugim moim aktualnym faworytem w sztuce rozświetlenia oczu jest paletka mineralnych cieni firmy MAC w kolorze ‚Pink Sensibilities’. Przede wszystkim uwielbiam takie kolory różowych brązów na powiekach, choć oczywiście wiem, że róże nie są bezpieczne i raczej należy ich unikać przy skłonności do zaczerwienienia oczu. Niemniej takie kolory fantastycznie podbijają zielone oczy, dlatego staram się sięgać po nie jak najczęściej.

20160114_143603

‚Pink Sensibilities’ to kompozycja jasnych cieplejszego i chłodnego różu oraz dwóch brązów: różanego i ciemniejszego, typowo czekoladowego. Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, aczkolwiek jasne róże nieco się osypują. Mają przyjemną kemową teksturę, czasem aplikuję je szybko palcami i bardzo dobrze się blendują. Normalnie zawsze używam bazy pod cienie, ale zdarzyło mi się kilka razy nosić te cienie bez wcześniejszego primera, a cienie utrzymywały się nienaruszone na oku wyjątkowo długo.

 

20160114_143634

Od lat jestem wielką miłośniczką cieni wypiekanych za to, że można nadbudowywać kolor ale przede wszystkim na ich trójwymiarowy wygląd na skórze. I w tym przypadku jest ten unikalny, delikatny ale efektowny połysk, bez grama nieestetycznej perły. Dodać mogę, że mam bardzo wrażliwe oczy i nie zauważyłam, aby produkt je podrażniał. Dodatkową zaletą jest bardzo dobry mineralny skład, a więc zawsze coś dobrego dla delikatnych okolic oczu.

 

20160114_143842

Reasumując, jeśli jeszcze nie używacie rozświetlacza na twarzy, bo uważacie, że to kosmetyk który może wyglądać zbyt groteskowo, to spróbujcie Soft & Gentle. Warto też czasem odejść od monotonnych brązów na powiekach i roziskrzyć swoje oczy, rozpromienić spojrzenie wypiekanymi cieniami, a Mineralize Eyeshadow Quad od MAC podkreśli Wasz blask:-)

Moja ocena: 5/5, czyli Diamentowe Rozświetlenie:-)